Motore - BLOG

O autorze ↓

Kolorowy luksus lat osiemdziesiątych

Wnętrze Mercedesa W140
Wnętrze Mercedesa W140 benzworld.org
Co różni wnętrza aut klasy wyższej z przełomu lat 1980-1990 od tych z lat 2000-2010, oraz dlaczego dzisiejsze propozycje wykończenia wieją nudą.

Ostatnie próby zakupu luksusowego samochodu z przełomu lat 80/90tych skłoniły mnie do refleksji na temat zmian, które nastąpiły w ostatniej dekadzie XX wieku. Nie chodzi mi o design samochodów, gdzie na przykład niemieccy producenci porzucili ostre linie na rzecz obłych, dużo bardziej delikatnych i ‘kobiecych’, inspirowanych częściowo przełomem bio-designu w produkcji motoryzacyjnej z pierwszej połowy lat 90tych – patrz Mercedes klasy S typ W140 oraz jego następca, typ W220. Na ten temat napisano już wszystko i nie ma sensu się powtarzać. Chodzi mi o zmianę gustu w kolorystyce wnętrz luksusowych limuzyn z tego “specyficznego” okresu.



Zacznijmy od kilku przykładów. Obiektem mojego zainteresowania stał się Jaguar XJ40 wystawiony na naszym rodzimym serwisie ogłoszeniowym. Stylistycznie jest to najmniej udana seria XJ. Design ratowało wprowadzenie opcji okrągłych podwójnych przednich reflektorów (w standardzie w wersjach “sportowych”), oraz przygotowanie na jego bazie, po przejęciu kontroli przez Forda, modelu X300, który przypomina już bardziej, że jego protoplastą jest legendarna seria III.



Wspomniany egzemplarz przykuł moja uwagę z powodu wspaniałej kombinacji kolorystycznej wnętrza. Jasne, bananowe skóry przeszyte czerwonymi nićmi, jasne drewno oraz czerwona wykładzina. Razem wyglądało to wspaniale, czuć w tym wszystkim brytyjski styl i klasę. Odwaga kolorystyczna przypominająca bardziej gusta przedwojennego dandysa niż te, popularnych w latach 80tych w Polsce, cinkciarzy czy właścicieli firm polonijnych import-export.



Zachwycając się kolorami wnętrza uświadomiłem sobie, że wiele się zmieniło od tamtych lat, wraz z zakończeniem dekady “kolorowych lat 80”, skończyły się również…kolory. Widać to bardzo dobrze na przykładzie limuzyn z rodziny XJ jak i Mercedesów klasy S typu W126 i W140. Odważne, ciekawe kolory to w XJ40, jak i W126, coś całkowicie normalnego. Widuję regularnie, nawet na polskich aukcjach internetowych, XJ z czerwonymi dywanami, widuję Mercedesy W126 z całymi wnętrzami w kolorach – czerwonym, niebieskim, zielonym.

Można spierać się co do ostatecznego efektu, gdy czasami, szczególnie w Mercedesach, w takich odważnych kolorach są nie tylko fotele czy dywany, ale dosłownie całe wnętrze razem z kierownicą, deska rozdzielczą, boczkami drzwi... Umówmy się, że razem wygląda to dyskusyjnie. Jednak nie można takim wnętrzom zarzucić nijakości, robienia wszystkiego “na jedno kopyto”. Każdy taki zestaw kolorystyczny to manifest indywidualności właściciela. Znak, że odnalazł się w swoich “kolorowych” latach. Tak jak często bywa, to co było w swoim czasie modne, stało się później tandetne a teraz, z perspektywy czasu i zmian które miały miejsce, jest po prostu ciekawą anegdotą.

A zmian było wiele: odważne kolory praktycznie zniknęły z rynku. Stało się tak za sprawą zmiany mody na przełomie ostatnich 15-stu lat. Producenci, chcąc dostosować się do rynku, praktycznie usunęli ciekawe kolory z oferty. Stały się one drogą opcją dostępną w indywidualnym katalogu tylko i wyłącznie na zamówienie.

Oglądałem dużo zdjęć/filmów/aukcji z Jaguarem X300, który wszedł do produkcji w 1995 roku, i nie widziałem ani jednego z czerwonym dywanem. Są albo beżowe albo czarne, ewentualnie siwe, ale to ostatnie nie wygląda dobrze ani w Jaguarze ani w Mercedesie. Przez pewien czas oboje producentów promowało wnętrze koniakowe, bardzo ciekawe ale również później usunięte z oferty na rzecz bardzo popularnego na przełomie wieku jasnego beżowego. W pierwszych egzemplarzach typu W140 wprowadzonych w 1991 roku są jeszcze dostępne odważne kolory, z katalogu można było wybrać całe wnętrze w kolorach niebieski, czerwony, czy zielony. Najszybciej z oferty wypadł ten ostatni, zresztą dość słusznie, był on dyskusyjny nawet dla mnie. Mercedes wraz z pierwszym liftingiem w 1994 roku wprowadził nową czerwień do oferty. Była ona dużo bardziej elegancka, ciemniejsza. Wyglądała dużo lepiej niż wcześniejsza propozycja, a mimo to praktycznie nikt już tego nie “kupował”: jak ktoś chciał się wyróżnić to po prostu wybierał beżowe wnętrze. Znaleźć dziś na sprzedaż auto po 1995 roku z takim ciekawym, oryginalnym zestawem kolorystycznym wnętrza to nie lada sztuka.



Niestety, później było jeszcze gorzej. Wraz z następcą W140 w 1998 roku, czyli Mercedesem W220, mieliśmy do wyboru tylko trzy podstawowe kolory, a jak klient chciał coś innego to dostawał do ręki katalog z pakietem indywidualizacji o nazwie Designo. Najczęściej kończyło się jednak na samych fotelach i boczkach drzwi obszytych czerwoną skórą, reszta pozostawała smutnie czarna. Jaguar, który zawsze był marka dla indywidualisty, również nie powrócił do takich zestawień kolorów jak w latach 80tych.

Z tych obserwacji rodzi się we mnie pewna refleksja: nawet w segmencie luksusowych aut poszliśmy w unifikację. Od drugiej połowy lat 90tych miało nam się podobać wnętrze ciemne lub jasne (a najlepiej szare). Krzykliwe kolory zniknęły, a bardzo mocno promowany beżowy faktycznie wygląda ładnie i elegancko, ale nie sprawdza się jako praktycznie jedyna droga ucieczki przed szarością czy czernią. To jednak trochę za mało. Dobrze, że lata osiemdziesiąte były, bowiem pokazały, że różnorodność wykończenia wnętrza może być pewną normą, ale bardzo dobrze, że się skończyły, bo najczęściej jednak była to tandeta. Obecnie aby móc wyrazić swoje indywidualne gusta trzeba sięgać po bardzo drogie katalogi z opcjami “na zamówienie”, a unifikacja kolorystyczna dominuje standardowe “konfiguratory” luksusowych limuzyn. Szkoda.

Dawid Kukliński - właściciel Jaguara XJ6 X300.
Trwa ładowanie komentarzy...