Motore - BLOG

O autorze ↓

Motoryzacja PRL-u na wagę złota

Maluchy
Maluchy M.S.
W miniony weekend wielu z Was odkryło niebanalną historię nowego Fiata 126p wystawionego na największym polskim portalu aukcyjnym. Historia tego Malucha pewnie nie wyszłaby poza kręgi pasjonatów polskiej motoryzacji gdyby nie absurdalna cena do jakiej autko zostało wywindowane. Koniec końców kaszlak nie sprzedał się wcale. Sugerujemy Wam co naprawdę warto za podobną kwotę kupić.

Przeszłość polskiej motoryzacji jest interesująca i fascynuje wielu, jednak w segmencie aut osobowych nie mamy za bardzo czym się pochwalić. Produkowaliśmy auta nieciekawe, których zadaniem było jeździć, a nie wzbudzać emocje. Większość aut osobowych w Polsce była produkowana na zagranicznej licencji w masowych ilościach. W latach 80-tych XX wieku w fabryce FSM produkowano rocznie do 80 tys. sztuk Fiata 126p. Znalezienie ciekawego “nowego” egzemplarza nie tylko nie graniczy z cudem, ale jest w pewnym sensie regularnie spotykanym zjawiskiem na naszych stronach ogłoszeniowych. Dla przykładu, obecnie na Allegro można znaleźć dwa inne “nowe” Maluchy, jeden niebieski i jeden pomarańczowy. Wyglądają one zdecydowanie gorzej (czytaj, nie były one profesjonalnie przygotowane do sprzedaży, a ich zdjęcia nie zostały zrobione tzw. “lustrzanką”), ani nie posiadają tak ciekawej historii jak ten rozpopularyzowany przez media. Jak wiadomo, ładne obrazki oraz wzruszająca opwieść o aucie z szopy zawsze trafi do szerszej publiki.

Skoro fabrycznie nowy Maluch nie jest niczym specjalnym, ile może być wart zakup czysto sentymentalny, czyli ile warte są słowa “miałem kiedyś takiego”? Niezbyt dużo. Prawdopodobnie nigdy nie będzie to więcej niż okolice 30 000 złotych. Nie wolno zapominać, że zakup takiego auta ma sens w momencie kiedy posiada się kolekcję samochodów, bowiem każdy dodatkowy kilometr pokonany nowym Maluchem to dla niego utrata na wartości. Taki samochód obecnie nie posiada też wartości tzw. “muzealnej”: nie jest to ani prototyp, ani rzadka wersja z bogatą historią. Wydumane, astronomiczne sumy pokroju 120-200 tysięcy złotych, o których było tak głośno na portalach informacyjnych (zanim aukcja Malucha stała się wielką farsą) są kompletnie nierealne. Wraz z Wiktorem ze Stajni-Klasyków proponujemy Wam listę pięciu o wiele ciekawszych aut w podobnym zakresie cenowym.

1. BMW 2002 Turbo. Auto zaprezentowane w 1973 roku jest w pewnym sensie opus magnum linii Neue Klasse, która zapoczątkowała legendę sportowych BMW. 170 koni mechanicznych, teoretycznie pierwsze uturbione BMW w historii marki. Jego wartość to okolice 35 000 euro i non stop rośnie. Wyprodukowano tylko 1700 sztuk 2002 turbo.



2. BMW 3.0 CSL serii E9. Zaprezentowany w 1972 roku model ten jest sportową odmianą 3000CS, stworzoną specjalnie w celach homologacji wyścigowej. W gamie producenta możnaby to auto porównać do obecnego BMW M6. Wyprodukowano ich mniej niż 1000 a obecna wartość to 45 000 euro - tak jak w przypadku 2002 Turbo, z roku na rok rośnie.



3. Alfa Romeo 2000 GT Veloce.
Małe coupe produkowane w latach 1971-1976. 130 koni mechanicznych oraz lekka karoseria daje dużo frajdy za kierownicą, a co ważne auto jest w miarę niezawodne jak na jego włoski rodowód. Perfekcyjny egzemplarz jest wart 25 000 euro. W Polsce istnieje wiele firm, które potrafią o takie auto zadbać, jednym z przykładów jest Rez Motorsport.



4. Mercedes 280SE kabriolet serii W111. Ostatni luksusowy Mercedes z otwartym dachem. Od zakończenia produkcji w 1971 roku Mercedes-Benz nigdy nie stworzył S-klasy kabrio. Ceny odrestaurowanych egzemplarzy z silnikiem 3.5 już sięgają astronomiczych sum pokroju 70-80 000 euro. Warto znaleźć ładny egzemplarz do renowacji za 16-18 000 euro i oddać go w ręce polskich fachowców, którzy robią ją najlepiej na świecie - na przykład Fenix Motors w zakresie prac nad karoserią. Te Mercedesy posiadają jednak pewną "wadę" w porównaniu do aut z PRL-u: nie chcą się psuć.



5. Jaguar E-type/XKE. Tego samochodu chyba nie trzeba przedstawiać. Mimo dużej ilości wyprodukowanych egzemplarzy oraz wielu takich samochodów w Polsce, ten model Jaguara rośnie na wartości cały czas. W okolicach 40 000 euro można nabyć bardzo zadbane auto Serii drugiej z silnikiem 4.2. Efekt na ulicy jest gwarantowany: jest to jeden z najpiękniejszych designów ubiegłego wieku. Wada: jest to anglik z elektryką Lucasa, która notorycznie się psuje. Ale nie zapominajmy – Maluch do bezawaryjnych też nie należy.



Bonus dla ekscentryków i indywidualistów: De Tomaso Longchamp. Produkowane od 1972 roku przez 17 lat, jest to ogromne włoskie coupe z amerykańskim silnikiem Ford 351 Cleveland o mocy prawie 300 koni mechanicznych. Samochód ten potrafi widowiskowo zepsuć się (jest to produkcja rzemieślnicza), na szczęście fordowski silnik jest łatwy w utrzymaniu. Wyprodukowano mniej niż 500 sztuk Longchampów i nie ma ani jednej w Polsce. Auto wygląda banalnie i oko laika pomyli go z Fordem Taunusem coupe, a sąsiad prawdopodobnie z Ładą... do momentu gdy uruchomienie silnika włączy wszystkie alarmy na parkingu podziemnym. Do nabycia za okolice 30 000 euro.



Porównując te pięć propozycji do Malucha z ogłoszenia konkluzja nasuwa się sama: wszystkie samochody, które kiedyś "na zachodzie" były obiektem westchnień i marzeń pozostają nimi do dziś, a i ich wartość rośnie w astronomicznym tempie. Tak nie jest z autami masowej produkcji jakimi są Fiaty 126p, i to mimo sentymentu jaki mamy do pojazdu który zmotoryzował Polskę (sam miałem eksportowego 126 Personal). Przepraszam Cie kaszlaku, ale motoryzacja z PRL-u jeszcze długo pozostanie na wagę złomu.

Michał Wróbel – współzałożyciel motore.pl
Trwa ładowanie komentarzy...