O autorze
Motore to grupa właścicieli ciekawych aut klasycznych, sportowych i premium. Nasze motto to "Lubimy auta sportowe i GT, niezależnie od ich wieku." Blog natemat.pl to dla nas próba oddalenia się od tematu aut z "wyższej" półki oraz oddania głosu osobom nam bliskim. Każdy tekst pisany jest przez kogoś, kto wybrał swoje auto z pasji, niezależnie czy to tanie stare BMW, czy amerykański krążownik szos z lat 60-tych.

Parking pod uniwersytetem.

Parking Londyn Uniwersytet
Parking Londyn Uniwersytet M.Wróbel 2009
W zeszłym tygodniu nagle wszystkie serwisy informacyjne odkryły parking studentów przy AUD – American University of Dubai. Nie jest to jednak jedyny uniwersytet na świecie, pod którym studenci parkują fantastycznymi autami.

Ciekawy news w internecie (taki, który wygeneruje wysoką liczbę wyświetleń) często ma genezę w najbardziej przypadkowych anglojęzycznych serwisach internetowych takich jak Reddit czy 4Chan. Tak samo było w zeszłym tygodniu, jeden z użytkowników tego pierwszego przebywający w Dubaju wrzucił kilkanaście zdjęć ciekawych (i drogich) samochodów jakimi jeżdżą studenci amerykańskiego uniwersytetu. Nie spodziewałem się, że coś takiego może stać się tematem do artykułu, jednak nie doceniłem siły jaką jest tytuł “Takimi autami wożą się studenci w Dubaju. ZOBACZ ZDJĘCIA”. I tak, od natemat.pl przez większe strony motoryzacyjne po blogi różnego pokroju, zdjęcia obeszły polski internet, nie tylko związany stricte z motoryzacją.



To prawda, wiele osób studiujących na AUD posiada fantastyczne auta, i nie jest to żadna nowość – jest tak od lat. Od ponad 10 lat jestem użytkownikiem wielu forów motoryzacyjnych i w 2006 roku, poszukując ciekawych zdjęć samochodów z Dubaju, od nitki do kłębka trafiłem na forum BMW gdzie działała prężna społeczność mieszkańców Dubaju i Abu Zabi, niektórzy z nich studiujący właśnie na AUD. Wtedy parking wyglądał podobnie, jak nie lepiej.





Ponad dwa lata później miałem okazję zobaczyć ten przepych na własne oczy. Jest co podziwiać, a w komentarzach na polskich serwisach przeplatają się: podziw, zazdrość oraz zblazowanie. Porozmawiajmy najpierw o tym ostatnim, potem wrócimy do tego drugiego.

Zblazowanie komentujących wygląda mniej więcej tak: “To jest Dubaj, tam złoto wala się po ulicach, to normalne, że akurat tam studenci są bogaci i tylko tam takie sytuacje mają miejsce”. Na szczęście tak nie jest. Kilka lat temu, zadecydowałem się na studia podyplomowe na jednym z uniwerstytetów w Londynie, i nie mogę zaprzeczyć, że liczba studentów z majętnych rodzin była tam spora. Był tam też parking, który bardzo nie odbiegał od tego co mogliśmy zobaczyć na zdjęciach z Emiratów. Pamiętam, że studenci parkowali wtedy dwa Lamborghini, kilka terenówek typu G-klasy, trzy Porsche 911 Turbo, wiele rzadkich modeli typu BMW 6 Alpina, chyba dziesięć Bentleyów.
Jednak nie tyle auta, ale rejestracje były prawdziwą egzotyką: Arabia Saudyjska, Monaco, Floryda, Niemcy, Francja, Szwecja, nawet Polska i bynajmniej nie były to Daewoo. Na innych uniwersytetach w Londynie tak nie było, może nie do końca. Wielu studentów, których miałem okazję poznać podczas zlotów pasjonatów motoryzacji trzymało samochody u rodziców czy przy ich mieszkaniu, jednak nie jeździło nimi na uczelnię. Po pierwsze, brak parkingu wymuszał inne środki transportu (niektórzy studenci – anglicy i chińczycy - wybierali auto z kierowcą), po drugie, na niektórych kampusach auta po prostu “przeszkadzały”.

“TAK SIĘ WOŻĄ STUDENCI W LONDYNIE – ZOBACZ”.










Jest jednak wiele uczelni na świecie gdzie takie auta wcale nie przeszkadzają. Jestem w stanie wymienić jedną w Genewie, w Paryżu, w Tallinnie, na Florydzie oraz... w Warszawie. Zazdrość w komentarzach nie tyle co była związana z samym posiadaniem tych aut, ale chodziło bardziej o to, że “tam tak mają a u nas tak nie ma”. Wyprowadzam Was z błędu. U nas też tak jest. Pod jedną prywatną uczelnię w naszej stolicy podjeżdżają takie auta jak Audi RS3 czy RS4, Porsche 911, skrzydlate Subaru i Mitsubishi, czy też Aston Martiny. Gdyby ten wpis wyglądał trochę inaczej, to teraz nadszedłby ten moment w którym zadrość miejsca zamieszkania przeobraziłaby się w tradycyjną, ordynarną, bardzo polską nienawiść - spodziewałbym się komentarzy: “dzieci bogaczy i przedsiębiorców-złodzei wożą się luksusowymi autami za 300 000 złotych i więcej, niech jeżdża do szkoły na rowerze albo komunikacją miejską, niech synowie tatusiów nauczą się pokory”. Cóż, miałem okazję spotkać kilku z nich na różnych stołecznych spotkaniach motoryzacyjnych i mogę powiedzieć jedno – myśleć, że traktują auto jak wyznacznik statusu społecznego jest bardzo błędne. Tak samo jak ja i wielu z nas, są to osoby, które są autentycznymi pasjonatami motoryzacji. I im wcześniej można ją rozwijać poprzez posiadanie ciekawych sportowych aut, tym lepiej, bo z szybkim i drogim autem na własność wiąże się duża odpowiedzialność. Z resztą, jak popatrzymy się na nagłówki serwisów informacyjnych o wiele więcej wypadków podczas nocnych szaleństw u młodych osób ma miejsce z udziałem kilkunastoletnich niemieckich samochodów wątpliwego pochodzenia a nie nowych sportowych aut.
W Polsce zakup w wieku dwudziestu lat drogiego zegarka to lans, a zakup nowego czterystukonnego samochodu dla wielu bogatych studentów jest szkołą odpowiedzialności. Pamiętajmy o tym przy wylewaniu jadu w komentarzach, gdy pojawi się gdzieś w sieci artykuł pod tytułem “Tak wożą się bogaci studenci z Warszawy”.

Michał Wróbel - współzałożyciel MOTORE
Trwa ładowanie komentarzy...